wtorek, 30 października 2012

"Żyje w chronicznym ciele"

Wróciłem godzinę temu ze szkoły gdzie było fajnie oprócz niemieckiego. Opowiem, co się stało:
Pani J. nie wie już, o co się czepiać by nas czegokolwiek nauczyć. Nie wychodzi jej, to jeśli nie umie nauczyć większości uczniów, to wina leży po jej stronie. Dostałem dziś 3 jedynki z niemieckiego. Za co? Za, to że źle się czułem i nie mogłem wyjść po zeszyt, żeby przepisać lekcje z poprzedniego dnia. Druga jedynka była za zadanie na lekcji, którego nie mogłem wykonać dlatego, że była odmiana czasownika z  poprzedniej lekcji (którego nie miałem). A trzecia jedynka była za ćwiczenie, które było w większości dobrze wykonane, ale geniusz wie lepiej niż autorzy podręcznika mieli na myśli. Nie lubię już niemieckiego ani wszystkiego, co z nim związane. Tak jak nie cierpiałem tego kraju, tak moja odraza i złowrogie nastawienie osiągnęło poziom apogeum. Z historii zaś dużo pisania nie mieliśmy WOS-u, bo notatka była długa i zajęła 45 minut zajęć. Sprawdzian z EDB poszedł mi dobrze (tak uważam). Kartkówka z geografii dobrze mi nie poszła, dlatego że umknęło mi jedno zero, co wypłynęło na wynik, który wyszedł -3,7 promila. Może chociaż dostanę trójkę, bo obliczenia były dobre. Dalsza część dnia mija wręcz żałośnie za oknem śnieg w domu ciepło. Nikomu nie chce się wychodzić w taki mróz. Jeżeli jednak ktoś będzie miał ochotę wyjść, to niech napiszę na facebook'u. Dobranoc :D


"Przerywam milczenie w hałaśliwym metrze:

poniedziałek, 29 października 2012

"Błękitne niebo stopiło śnieżny deszcz"

Nie mam pojęcia dlaczego skasowałem poprzedniego bloga. Możliwe, że było, to przygnębienie z powodu pogody. Sam nie wiem, ale zacznę od początku.

Jutro do szkoły - zebrałem się w ostatni dzień - mam sprawdzian z EDB i kartkówkę z geografii z obliczania współczynnika przyrostu rzeczywistego itd.. Od środy wolne tak szczerze nie cieszę się jakoś specjalnie może dlatego, że spadł śnieg, który wpędza mnie w złe samopoczucie. Nie pamiętam jeszcze takiej jesieni, w której śnieg spadł pod koniec października. Mam wiele rzeczy do zrobienia lecz cały czas myślę - bezsensownie -. Nad czym ? Ogólnie nad światem, który jednak wciąż się nie zmienia, ale nie ważne.
Nie byłem dziś w szkole i jakoś żałuje, dlatego że miałem rzucać palenia, ale jednak nawet nie ograniczyłem, a wręcz palę więcej niż zazwyczaj wpadam w stan lekkiej hipokryzji w sumie, to nawet dobrze. Tyle na dziś, bo nie mam siły już pisać.




"Pewnej nocy, kiedy miała osiem lat, ojciec zbił ją mocniej niż zwykle. Wczołgała się na twarde, chyboczące się łóżko, cała obolała. Szlochając rozpaczliwie, patrzyła, jak ojciec wybiega z domu, zapewne w poszukiwaniu alkoholu albo dziwki, albo jednego i drugiego"



Obserwatorzy