Wiosna w zimę - świetnie.
Niedawno wróciłem do Połańca dlatego, że byłem w Suchedniowie. Pojechałem w poniedziałek na sylwestra do Oli. Gdy jechałem busem do Kielc myślałem, że się uduszę, bo było tak duszno. Gdy dojechałem postanowiłem nie dusić się na własne życzenie w busie i pojechałem pociągiem. Do Suchedniowa dojechałem ok. 16 i poszliśmy do Oli. Około 17 wyszliśmy na dwór i spacerowaliśmy po tym jakże pięknym mieście. Zauważyłem, że u mojej cioci święci się światło poszliśmy i zostaliśmy do 2. W sylwestra "mało" co piłem i na drugi dzień bolała mnie głowa. Wczoraj o 12.33 miałem pociąg do Kielc, gdy dojechałem poszedłem na Żelazną i czekałem godzinę na autobus. Podczas jazdy autobusem wsiadało wiele osób i znów się dusiłem - słuchając Lany Del Rey i pijąc "Pussy cole". W Staszowie wysiadłem i podwiozła mnie Pani Żaneta. Wróciłem do domu zjadłem, wykąpałem się i poszedłem spać. Dziś o 9.30 moja mama dostała telefon ze szkoły, że jacyś nauczyciele wybierają się do nas do domu. Mama zapytała:
- I co zrobisz jak przyjdą?
A ja na to buntowniczym tonem:
- Zamknę się w pokoju i będę ich wyzywał, a w najgorszym wypadku zadzwonię na policję i powiem, że nachodzą mnie i nękają społecznie.
Niestety nikt nie przyszedł (a szkoda). Niedawno odrobiłem lekcje i "nauczyłem" się na sprawdzian z biologii. Chcę już ferie i wakacje. SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!
Wszystko jest dobrze w związku z tym mam sobie zmienić motto?
"Dobrze jak za dobrze" - może być :)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz