czwartek, 16 maja 2013

"Sny po żałobne"

Człowiek z pustą walizką; milczy,
Żyje w białym oknie

Na parapecie brak roślin; pustka,
Firany żółte od nikotyny

Mdleją w mroku pokoju; umierają,
Człowiek z kotwicą na ramieniu

Mieszka na parterze; samotnie,
Z lekkością depcze innych.

piątek, 10 maja 2013

Moje zmiany w życiu stały się już nieustannym nawykiem. Zaparowały mi oczy, dotknęła mnie faktyczna samotność, ale nie mam już sił, by ją wyleczyć. Jestem człowiekiem, który był rzeźbiony pychą, który zawszę będzie samotny. Moja zraniona dusza ohydnie płacze. Noc jest moją dobrą matką przykrywa mnie swym snem, dni gasną. Moje słowa niewypowiedziane usychają w gardle, moje myśli nieokiełznane zamknięte są w kartce papieru. To niesamowite, że ludzie rozwijają się, jednocześnie cofając się w rozwoju. Moja podróż dobiega końca, fale zmyły mnie z brzegu, wiatr zepchnął w otchłań, ogień stłumił intensywność,  wyblakłe czucie, bezbolesne przejścia. Teraz próbuje się oszukiwać, uciekam do ciszy, tulę wspomnienia drżącym głosem, jeśli już zasypiam, to tylko bez duszy.


piątek, 3 maja 2013

"Świat somatoformicznych silników"

Pusta taśma zamazanych wspomnień. Brak poczucia równowagi. Leżę na sofie, pod kocem z pustą szklaną w ręku. Jak księżyc w pełni rozpoczynam drogę do nowiu. Próbuję wydrzeć się z kajdan nienawiści, by zbudować dla siebie lepszy świat. Nigdy już nie będę walczył z głupotą. Nie dość, że sam mógłbym stać się głupi, to jeszcze nie miałbym powodu do śmiechu. Większa część mnie umarła, stoi obok, powoli odchodzi. Wilgotny człowiek, sadzonka, nadzieja jutra wyłania się powoli. Mija czas wszystko się zmienia, ulatuje. I chodź nie pasuje, tutaj, w świecie waszych własnych upodobań, nie przestanę iść - nie spocznę w martwym punkcie, tak jak wy. Czasami mam wrażenie, że jestem co dla niektórych za dobry. Nie oczekujcie ode mnie szacunku, pomocy, wsparcia, jeśli sami mnie lekceważycie na każdym kroku. Bardzo lubiłem zimę dlatego płakałem na widok topniejącego śniegu. Jednak po zimie przyszła wiosna, którą pokochałem, a ona pokochała mnie. Żółty, żółty, żółty, czarny i biały - Tokio. A teraz zanurzę się w mroku, gdzieś na skraju przepaści. Zwinięty w kłębek, zamknięty w komórce siebie.



Obserwatorzy