Wróciłem godzinę temu ze szkoły gdzie było fajnie oprócz niemieckiego. Opowiem, co się stało:
Pani J. nie wie już, o co się czepiać by nas czegokolwiek nauczyć. Nie wychodzi jej, to jeśli nie umie nauczyć większości uczniów, to wina leży po jej stronie. Dostałem dziś 3 jedynki z niemieckiego. Za co? Za, to że źle się czułem i nie mogłem wyjść po zeszyt, żeby przepisać lekcje z poprzedniego dnia. Druga jedynka była za zadanie na lekcji, którego nie mogłem wykonać dlatego, że była odmiana czasownika z poprzedniej lekcji (którego nie miałem). A trzecia jedynka była za ćwiczenie, które było w większości dobrze wykonane, ale geniusz wie lepiej niż autorzy podręcznika mieli na myśli. Nie lubię już niemieckiego ani wszystkiego, co z nim związane. Tak jak nie cierpiałem tego kraju, tak moja odraza i złowrogie nastawienie osiągnęło poziom apogeum. Z historii zaś dużo pisania nie mieliśmy WOS-u, bo notatka była długa i zajęła 45 minut zajęć. Sprawdzian z EDB poszedł mi dobrze (tak uważam). Kartkówka z geografii dobrze mi nie poszła, dlatego że umknęło mi jedno zero, co wypłynęło na wynik, który wyszedł -3,7 promila. Może chociaż dostanę trójkę, bo obliczenia były dobre. Dalsza część dnia mija wręcz żałośnie za oknem śnieg w domu ciepło. Nikomu nie chce się wychodzić w taki mróz. Jeżeli jednak ktoś będzie miał ochotę wyjść, to niech napiszę na facebook'u. Dobranoc :D


Niemiecki jest okropny, dzisas. A babka to już w ogóle ^ My wychodziliśmy, ale tylko na chwilę. Chcieliśmy posiedzieć w rodzinnym gronie, wiesz ;p Jak coś to może jutro razem ;>
OdpowiedzUsuńNic się nie dzieje. :)
OdpowiedzUsuń