poniedziałek, 26 listopada 2012

"Zapominam o nieistotnych sprawach"

Dawno nic tu nie napisałem. Ostatnio wszystko się zmieniło, nie jest tak samo - szaro, nudnie i smętnie. Rozpocząłem nowy rozdział w tym swawolnym życiu. 
Ostatni tydzień zaczął się marnie, a skończył wspaniale. Dlatego, że odważyłem się wyjechać prawie 120 kilometrów od domu mając w kieszeni tylko 30 złoty. Podróż przebiegła znakomicie tylko pojechałem trochę dalej niż chciałem. Dojechałem ku celu i zacząłem się spotykać z Olą (znaliśmy się już wcześniej). Spędzaliśmy razem czas itd. było miło. Reszta dni minęła podobnie, więc nie będę tu nic o nich pisał. W niedziele miałem wracać do domu, pojechaliśmy do Łącznej skąd odebrała mnie mama. Wróciłem do Połańca o 17.10 i siadłem na komputer. O 20.00 poszedłem po zeszyty do P. 
Dziś wstałem o 8.00 wyszykowałem się i wyruszyłem do szkoły. Pisałem jakieś testy z matematyki i chyba tyle nowości. Jutro mam sprawdzian z niemieckiego, więc idę się uczyć. Na razie :P



Za niedługo ma padać śnieg - nareszcie. Chcę już temperatury na minusie.

poniedziałek, 19 listopada 2012

"Wagonem zwiedzam świat"

Cześć. Już poniedziałek, tak ten czas leci. Jeszcze 32 dni i koniec świata - czuje się zawiedziony. Postanowiłem się znów germanizować, więc słucham niemieckich piosenek. Jutro "poprawiam" kartkówkę z czasowników modalnych - chodź się nie uczyłem. Dziś o 7.50 obudziła mnie Kamila, posiedzieliśmy chwilę u mnie i poszliśmy do szkoły. Na wf mnie nie, było poszedłem z N. i A. do "Karoliny", galerii, motelu, liceum i poradni zdrowia psychicznego. Gdy weszliśmy do sekretariatu zauważyliśmy Panią pedagog i powstała dziwna sytuacja. Pisałem sprawdzian z matematyki - zadania zamknięte. I wróciłem do domu. Marnowałem czas jak zawsze i to tyle. Na razie.


sobota, 17 listopada 2012

"Bipolaryzacja połączona z depersonalizacją"

Nareszcie weekend. 
Nie poszedłem dziś na dwie pierwsze lekcje. Przed dziewiątą trzydzieści wyszedłem do szkoły, w której było całkiem inaczej z powodu, że mieliśmy tylko biologię. Wróciłem do domu o dwunastej dwadzieścia. Zadzwoniłem do cioci i mam zamiar jechać do niej w następnym tygodniu. Musi się udać dlatego, że umówiłem się na sesje oraz zamówiłem wizażystę i stylistę - strasznie trudno porozumieć się z tymi ludźmi. O szesnastej wyszedłem z Kamilą i Izą. Spędziliśmy półtorej godziny w galerii, czekając na Klaudię, która wracała z Krakowa. Potem przeszliśmy się pod liceum. Było zimno więc mieliśmy odprowadzić Izę. Podczas drogi pokłóciłem się lekko z Kamilą - błaha sprawa. Powiedziałem, żebyśmy nie wychodzili - żałuje tego. Postaram się unormować swoje sprawy do dwunastej bieżącego dnia. Nie mam dziś jako takiej ochoty, by coś napisać, lecz udało mi się.Dobranoc.

Ciągle jestem zdenerwowany. Drażni mnie wszystko - dosłownie.
Miałem dziś napad senności ledwo, trzymałem się na nogach.
Zimno, mgła panująca za oknem jest zatrważająca.
Radykalnie zmieniam otoczenie.
Jestem bardziej raptowny.
Na niby uśmiecham
się do telefonu.



piątek, 16 listopada 2012

"Oglądam świat przez zamglone szkło"

Nareszcie po egzaminach. Dziś pisałem angielski podstawowy i rozszerzony - chyba dobrze mi poszedł.
O 12.00 skończyły się egzaminy poszedłem od razu na obiad, bo żołądek pragnął jedzenia. Zjadłem i poszedłem z Werą pod klasę, gdzie miały lekcje Kaja i Weronika. Pokazałem, im rozmowę jak pisałem z "Bogiem". Potem prawdą o rzekomym "Bogu" wyszła na jaw. Ogarnęło mnie zdziwienie, że można takie rzeczy pisać - w sensie pozytywnym. Potem postanowiłem urwać się z Werą z ostatniej lekcji i poszliśmy do domu.
W domu zjadłem obiad i poszedłem z Kamilą. O 16 udałem się na świetlicę, czekaliśmy na Panią S. przez 15 minut. Zrobiliśmy kebaba na frytkach - smaczny był. Wróciłem do domu i chwilę się pouczyłem, bo jutro czeka mnie sprawdzian ze zdań wielokrotnie złożonych. O 23 naprawdę wziąłem się za naukę, lecz wiele nie zapamiętałem i mam problemy z wykresami. Tyle na dziś idę się położyć. Dobranoc.


 

"Biegnę za wolno. Oddycham za szybko. Męczę się wolno. Szybko upadam"


środa, 14 listopada 2012

"Mam nowy plan..."

 Poszedłem spać o drugiej w nocy. Rano, nie mogłem wygrzebać się z łóżka, ale po kilku próbach dałem rade. 
Miałem, nie iść na wf, ale przyszła Bryłka. Poszliśmy do kiosku i potem pod jakiś blok. O 7.50 byłem w szkole nudziło mi się strasznie. 
 Wczoraj pisałem egzamin humanistyczny przypuszczam, że dobrze mi poszedł, ale się okaże. Dziś jednak część matematyczno-przyrodnicza, myślałem długo nad kilkoma zadaniami, nad którymi nie miałem pewności - pewnie źle odpowiedziałem. Potem Polski, zostały oddane wypracowania, z którego dostałem dwójkę. Matematyka pierwszy raz mi się spodobała, dlaczego? Bo zacząłem rozumieć więcej rzeczy. 
Wracałem do domu byłem już przed blokiem, gdy naglę przypomniało mi się, że jest kółko z Polskiego. Siedziałem dodatkową godzinie w szkole, ale warto było.
O 15.40 poszedłem z Kają i Werochą na zdjęcia - fajnie było. Teraz siedzę i mam zamiar się przygotować na test z Polskiego, który będzie w piątek.
 Jutro egzamin z angielskiego - obawiam się -, nie uczyłem się przez te lata nic i mam straszną lukę w mojej wiedzy. Znacznie więcej pamiętam z podstawówki. I to by było na tyle.



poniedziałek, 12 listopada 2012

"Rozglądam się wśród hałaśliwych osób, czekając na ciszę"

Dużej notki dziś, nie będzie z powodu, że nie mam o czym pisać.
W nocy nie mogłem zasnąć. Leżałem i przekręcałem się zboku na bok, i wtedy przychodził mi jakiś temat, który warto przemyśleć. Usnąłem koło czwartej. Rano wstałem w pełni sił i poszedłem do szkoły. Od dawna przyszedłem punktualnie na lekcje, które zaczynają się o 8.40. W szkole nudno mieliśmy spotkanie na temat egzaminu oraz marsz Niepodległości. Wciąż myślałem, by na niego nie iść lecz się przełamałem (częściowo). Poszedłem, chwilę posłuchałem i wróciłem do szkoły. Ciągle jestem zestresowany egzaminami. Najbardziej obawiam się matematyki jest, to przedmiot, który dość słabo mi idzie. Zaplanowałem się przygotowywać lecz tego nie zrobiłem. Byłem chwilę na dworze i to tyle.




Dostałem kilka pytań od Aki i niżej na nie podpowiem:
1.Jest książka, która odmieniła Twoje życie? Jeśli tak, jaka?
Nie było takiej książki. Czytałem, ale raczej wywoływało, to u mnie przemyślenie kilku spraw.
2.Myślisz, że doświadczyłaś/eś prawdziwej miłości?
Według mnie jeszcze, nie. Wciąż czekam i czekam.
3.Co robisz w wolnym czasie?
W wolnym czasie najczęściej robię zdjęcia. A także marnuje go na tysiąc sposobów.
4.Jest ktoś, kim się inspirujesz? Kto?
Inspiruje mnie Marcin Tyszka.
5.Masz swój cel, do którego dążysz?
Tak mam.
6.Jest film, który oglądałaś/eś wiele razy, a jednak Ci się nie znudził? Jaki?
Było kilka. Aktualnie oglądam film pt. "Czarna księga" dwudziesty raz.
7.Kocham zwierzątka, więc spytam o to, macie może jakieś? :)
Wiem, że kochasz :). Mam świnkę morską.
8.Przywiązujesz dużą wagę do wyglądu?
Zależy, to od okoliczności. W życiu codziennym, nie.
9.Możesz szczerze powiedzieć, że w pełni się akceptujesz, a nawet lubisz?
Nie mogę, bo wciąż mam zaniżoną samoocenę.
10.Wolisz robić zdjęcia czy pozować?
Robić zdjęcia.
11.Jest język, którego chciałabyś/chciałbyś się nauczyć?
Perfekcyjnie Rosyjski.

Zestaw pytań od Izy:
1.Jak widzisz siebie za 10 lat?
Nie wiem mam mieszane wizje.
 2.Co skłoniło Cię do założenia bloga?
Gdybym znał odpowiedź na, to pytanie bym ją tu udzielił.
 3.Ulubiony cytat.
"Dobrze jak nie za dobrze, nie zaszkodzi nie polepszenie, jak tylko można wytrzymać na głupi sposób swój".
4.Miłość czy przyjaźń?
Oba pojęcia są ważne. Ale wole przyjaźń.
5. Jesteś otwarty na nowe znajomości?
Tak. Lubię poznawać nowych ludzi.
6.Sklep, w którym najchętniej i najczęściej gościsz?
Z pewnością H&M.
7.Jak myślisz, co zagraża światu?
Wiele rzeczy i gdybym je tu wszystkie napisał, to nikomu, nie chciało, by się tego przeczytać. Ale najbardziej zagraża światu wojna, aktywność wulkaniczna, powodzie, pożary.
8.Czego nauczyło Cię życie?
Nauczyło mnie ono wiele, np.by nie ufać od razu.
 9.Co cenisz w ludziach?
Cenię w nich szczerość.

Zadałbym kilka pytań lecz nie mam weny. Zrobię, to kiedy indziej. Przepraszam :*

niedziela, 11 listopada 2012

"Aspołecznie utożsamiam się ze społeczeństwem"

Jutro znów poniedziałek...
Dziś wstałem o 13 i dokończyłem przepisywać zeszyty. Siedziałem przy komputerze zamiast się uczyć. Tak, to właśnie jest wolisz spędzić kilkanaście godzin w internecie, a potem się dziwisz, że masz słabe oceny. Około 15 oddałem zeszyty i znów marnowałem czas na tym samym, nie wiem jak i o czym myślę. Mam ostatnio dziwną nie chęć do rzeczy, które niegdyś lubiłem. O 17 wyszedłem z R. i spacerowaliśmy po Połańcu, byliśmy w winnicy i po zeszyt od Polskiego u Ż., która nie mogła mi go oddać od środy. Nie daleko jej domu przejrzałem kajet. Byłem bardzo zdziwiony, że zostały sprawdzone tylko te pracę, których nie miałem i dwie, z których dostałem dwóje. Najwięcej punktów miałem z treści, bo aż 6. Reszta K,J,O,I jest po zero. Ocena, to oczywiście dwója, ale zadziwił mnie plus. Dziwnie są te pracę oceniane... Jutro mamy marsz na rynek i odpada nam szósta lekcja - jest dobrze. Zbliżają się znów ciężkie tygodnie, a więc żegnaj dworze. Chcę mi się przepisać zeszyt od Polskiego, ale zostawię, to sobie na jutro.















Chcę już śnieg, święta, ferie, sylwester. Wciąż myślę o zimie, którą w październiku po raz pierwszy pokochałem. W głowie mi tylko jedno zima, mróz, wiatr itp. Może te święta spędzę lepiej niż w ubiegłym roku.Obmyślam właśnie kilka koncepcji na nowe zdjęcia pijąc kakao, które jest symbolem mrozu i śniegu. Retrospektywnie oglądam teledyski z lat '70, '80, '90. Biorę leki wykrztuśne, które nie dają wskazanego efektu. Wiem, żeby nie ufać reklamą. Obejrzałem pogodę i całe dwa tygodnie mają być "słoneczne" - nie wiem jak, to przetrwam. Czuję, że coś we mnie przemija nie mogę nazwać tego uczuciem ani cechą, to coś budowało moje życie towarzyskie.
















"Na własne życzenie utożsamiam się mentalnie ze świętami"

"Błędnie błądze po zaludnionych ulicach"

Dawno nic nie pisałem. Po prostu nie mam czasu, a z tego co wiem lubicie czytać moje posty - dodam dla Was! Nie było mnie w szkole od środy, aż do piątku, bo jeździłem po lekarzach. W piątek wyszedłem z Kamilą i spacerowaliśmy po Połańcu. Potem zadzwoniła Kaja i Werocha, i umówiliśmy się o 17.30 na rynku. Była 16.30 zadzwoniliśmy od Elszi i spotkaliśmy się z nią na moście obok kościoła. Pogadaliśmy i poszliśmy na rynek do dziewczyn. Posiedzieliśmy chwilę na studni i gadaliśmy o nie Halince i piekarniku. Potem wyruszaliśmy na plac zabaw i do Nowaka po fajki. Kaja i Weronika poszły do domu. A ja pochodziłem jeszcze chwilę z Kamilą po Połańcu i wróciłem do domu. O 21.30 zadzwoniła do mnie Natalia i Anita. Wyszliśmy i poszliśmy do motelu zapytać o taką Panią - nie było jej. Przeszliśmy się przez rynek i wróciłem do domu. Potem siedziałem na komputerze i oglądałem film pt. "Igrzyska Śmierci". O 14 poszedłem z Kamilą i Elszi na zdjęcia. Po zdjęciach wyszedłem z Kamilą. Gadaliśmy o różnych rzeczach. O 19.30 wróciłem do domu przepisałem kilka zeszytów. Aktualnie siedzę i słucham muzyki.





"Na początku wstaje. Lekko wzdycham. Rozglądam się wokoło. Nie widzę nic! Nie słyszę nic! Nie czuję nic!"

 

poniedziałek, 5 listopada 2012

"Niezależnie otaczam się fałszem"

"Dziś posiadam różnych twarzy cały rejestr, w których lepiej niż we własnej mi."

 

 Mam chęć ukryć się w fałszu, ale jednak zastosuje się do przysłowia wyżej. Wczoraj w szkole nudno więc, nie ma po co dnia opisywać. Dziś jednak było super dostałem dwie piątki z WOS-u, jedną z edukacji dla bezpieczeństwa i czwórkę, trójkę z geografii. Chciałem dziś iść na kółko z geografii, ale umówiłem się z Elszi i poszedłem do niej. Wypiliśmy po szklance gorącej czekolady. Bawiłem się z tymi pieskami i kotkiem. Zobaczyłem fajną lodówkę - muszę ją mieć. Zdjęcia wyszły średnio z powodu pogody. Wróciłem z Klaudii mamą i wyszedłem z Kamilą. Pogadaliśmy, pośmialiśmy się. Wróciłem do domu, odrobiłem lekcje i chciałem się uczyć z chemii, ale jednak nie mam do tego chęci. Obejrzałem "Na wspólnej" i teraz cztery godziny na komputerze. Noc poświęcę na Balladynę. Dobranoc. :]




 

niedziela, 4 listopada 2012

Deszcz utkwił w błękitnym niebie

Cały długi weekend był wypełniony po brzegi znudzeniem. Jest już niedziela - najgorszy dzień tygodnia - muszę uzupełnić braki z dni kiedy mnie nie było w szkole. Chce mi się spać, tylko spać. 
Jutro czeka mnie wypracowanie z Polskiego , na które przygotowuję się od rana i jakoś wszystko, co wydawało mi się nudne przyciąga moją uwagę. Następnie kartkówka z matematyki walce, stożki i te różne bryły. W Halloween jeździłem wózkiem z biedronki, było fajnie, ale gdy nas policja złapała już nie. W święta byłem na cmentarzu myślałem, że pogoda będzie lepsza, a tu padał deszcz. W piątek wyszedłem z Kamilą i byliśmy w kinie. Film był w 3D i wrażenia były wprost nieziemskie, te rekiny, ta krew. W sobotę wyszedłem późno o 16, byłem w biedronce, by porozmawiać na temat "kradzieży" tego wózka. Policja nie umie nic... osoba, która nie rozumie, co się do niej mówi może być policjantem ? Nie dziwie się czego ciągle jest taki bunt wobec nich. Policja ma pomagać, a nie każdą błahą sprawę wysyłać do sądu.
Niedziela mija literacko-naukowo więc na razie. :D


"Odchodząc pomyślałem, czy warto... Rzuciłem monetą, która nie wróciła"

Obserwatorzy