Jutro znów poniedziałek...
Dziś wstałem o 13 i dokończyłem przepisywać zeszyty. Siedziałem przy komputerze zamiast się uczyć. Tak, to właśnie jest wolisz spędzić kilkanaście godzin w internecie, a potem się dziwisz, że masz słabe oceny. Około 15 oddałem zeszyty i znów marnowałem czas na tym samym, nie wiem jak i o czym myślę. Mam ostatnio dziwną nie chęć do rzeczy, które niegdyś lubiłem. O 17 wyszedłem z R. i spacerowaliśmy po Połańcu, byliśmy w winnicy i po zeszyt od Polskiego u Ż., która nie mogła mi go oddać od środy. Nie daleko jej domu przejrzałem kajet. Byłem bardzo zdziwiony, że zostały sprawdzone tylko te pracę, których nie miałem i dwie, z których dostałem dwóje. Najwięcej punktów miałem z treści, bo aż 6. Reszta K,J,O,I jest po zero. Ocena, to oczywiście dwója, ale zadziwił mnie plus. Dziwnie są te pracę oceniane... Jutro mamy marsz na rynek i odpada nam szósta lekcja - jest dobrze. Zbliżają się znów ciężkie tygodnie, a więc żegnaj dworze. Chcę mi się przepisać zeszyt od Polskiego, ale zostawię, to sobie na jutro.
Chcę już śnieg, święta, ferie, sylwester. Wciąż myślę o zimie, którą w październiku po raz pierwszy pokochałem. W głowie mi tylko jedno zima, mróz, wiatr itp. Może te święta spędzę lepiej niż w ubiegłym roku.Obmyślam właśnie kilka koncepcji na nowe zdjęcia pijąc kakao, które jest symbolem mrozu i śniegu. Retrospektywnie oglądam teledyski z lat '70, '80, '90. Biorę leki wykrztuśne, które nie dają wskazanego efektu. Wiem, żeby nie ufać reklamą. Obejrzałem pogodę i całe dwa tygodnie mają być "słoneczne" - nie wiem jak, to przetrwam. Czuję, że coś we mnie przemija nie mogę nazwać tego uczuciem ani cechą, to coś budowało moje życie towarzyskie.











Brak komentarzy:
Prześlij komentarz